poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział drugi - Hermiona

Dobry wieczór! Jestem bardzo szczęśliwa, że spodobała się wam ta historia i mam nadzieję, że kolejny rozdział was nie zawiedzie! Dziękuję za wszystkie miłe komentarze, jakie znalazły się pod prologiem i pierwszym rozdziałem i cichutko liczę, że z rozdziału na rozdział będzie ich coraz więcej. Mam nadzieję, że nie uciekniecie po przeczytaniu tego rozdziału i dwóch kolejnych, które muszą być napisane z perspektywy pozostałych bohaterów (Hemiona, Ginny i Theodor) by pokazać wam z czym się borykają.  Jest to bardzo ważne w dalszych rozdziałach, byście poznali ich życie i problemy, ale mam nadzieję, że was to nie przestraszy. Potem będzie się działo... Oj będzie :)

Dziękuję serdecznie Veniikowi i Dominice, które czynnie uczestniczyły w tworzeniu dzisiejszego rozdziału.
A rozdział dedykuję wszystkim czytelniczkom! Bo dzięki wam i waszym komentarzom, aż chce mi się pisać! Jesteście wspaniałe!


Buziaki, wampirek :*

* * *

Samotność jest najgorszym stanem dla człowieka. Potrzebujemy pomocy, wsparcia, miłości. Jesteśmy przystosowani do bycia wśród innych ludzi. Sami wybieramy czy chcemy żyć samotnie, czy z kimś u boku... Boimy się samotności, a prędzej czy później, każdy z nas jej zasmakuje. Więc wybieramy miłość, przyjaźń, towarzystwo... By chodź przez chwilę cieszyć się życiem i nie czuć się samotnie w tym wielkim świecie. Codziennie wstaję z łóżka z jedną myślą – przetrwać. To najgorsze co może być. Żyć samotnie z dala od przyjaciół, rodziny... Z dala od tego, co kiedyś było całym naszym życiem. Staram się żyć, funkcjonować i nie poddawać się. Dni upływają szybko, ale najgorsza jest noc. Leżąc samotnie w łóżku, po całym dniu zapomnienia przychodzi zwątpienie i smutek, ponieważ on nigdy nie wróci. Ron nie żyje. Już nigdy się do niego nie przytulę, nie przeczeszę jego rudych włosów... On odszedł.

* * *

Zamknęłam za nim drzwi i oparłam się o nie. To od dziś będę dzielić z kimś nasz mały domek. Nasz... Nawet po kilku latach od jego śmierci, wciąż nie mogłam się przyzwyczaić, że już nie jest nasz, a tylko mój. Nigdy nawet nie myślałam o tym, że będzie w nim mieszkał inny mężczyzna niż Ronald. To było coś nienaturalnego. Od lat mieszkałam sama, czasami goszcząc na noc, lub dwie Ginny. To było wszytko. A teraz miałam mieszkać pod jednym dachem z innym, nieznajomym mężczyzną, który na normalnego nie wyglądał.

Dziwne uczucie ogarnęło moje serce. Przyzwyczaiłam się do spokoju i samotności. Po tylu latach było to coś naturalnego. Wracałam do domu, a jedyną istotką, która wnosiła trochę życia do mojej szarej codzienności był mój kot – Louis. Można to potraktować w sposób dosłowny, bowiem myszki i ptaki, które mi przynosił, jeszcze walczyły o przeżycie w pyszczku mojego sierciucha. Nienawidziłam tego, ale Gruby był zawsze taki dumny z siebie, że dowlókł do domu swoją zdobycz, by podzielić się nią ze mną. Takie to kocie. Wychodził rano po śniadanku, kiedy wychodziłam do pracy, a kiedy wracałam do domu czekał już pod drzwiami balkonowymi. Sama nie wiem, w którym momencie stał się domownikiem i częścią mojego życia. Pewnego razu po śmierci Rona, wracając do domu, zobaczyłam go siedzącego na parapecie w kuchni. Wpuściłam go i nakarmiłam, a on wskoczył mi na kolana, mrucząc przy tym zawzięcie, prosząc po kociemu o dom. Nie mogłam odmówić tym wielkim, zielonym oczom. Louis był grubym kocurem o rudej, aksamitnej sierści. Mimo podobnego koloru futra, był całkowitym przeciwieństwem Krzywołapa. Uwielbiał jeść i wylegiwać się godzinami na kanapie, ale jego codziennym rytuałem były wyprawy w świat. Tylko czekam, aż przyprowadzi swoją kocią dziewczynę z bagażem ich kocurzych zapędów. Uśmiechnęłam się, kiedy usłyszałam głośne miauczenie dochodzące z balkonu. Przeszłam przez dom i otworzyłam drzwi balkonowe, by wpuścić mojego futrzastego przyjaciela. Owinął się wokół moich nóg, mrucząc z wdzięczności. Powędrował do swojej miseczki, a ja ruszyłam schodami do góry.

Zanim otworzyłam drzwi do pokoju, który miałam wynajmować, wzięłam dwa głębokie wdechy. Czekały tam na mnie demony przeszłości. Nie wchodziłam tam od 6 lat. Tyle czasu minęło od jego śmierci. To był jego gabinet, a zarazem sypialnia. Zawsze tam uciekał, kiedy pokłóciliśmy się o jakąś błahostkę. Odważnie nacisnęłam na klamkę, a wspomnienia uderzyły we mnie, jak pocisk z karabinu. Na biurku wciąż leżały jego papiery, które przynosił z Ministerstwa, na kanapie leżała szata i sweter, a obok niej stos jego ulubionych gazet o quiddichu. Po moich policzkach popłynęły łzy, a w gardle stanęła wielka gula. Moje ciało ogarnęła panika. Podeszłam do biurka, biorąc do ręki ramkę z naszym ślubnym zdjęciem. Byliśmy tacy młodzi i szczęśliwi. Nie wiedzieliśmy jak będzie wyglądało nasze życie, nie mieliśmy żadnego większego planu, niż po prostu być razem do końca życia. Nikt nie wątpił w naszą miłość. Od lat byliśmy przyjaciółmi, bratnimi duszami darzącymi się szacunkiem, które z czasem przerodziło się w wielką miłość. Myśleliśmy, że bycie razem to nasze przeznaczenie. Nikt nie spodziewał się, że tak szybko wszystko się skończy, a nasza świetlista bańka mydlana pęknie, zostawiając po sobie tylko wspomnienie. Trzy lata po naszym ślubie, nie wrócił do domu. Całą noc przepłakałam, przerażona co się stało. Rano przyszła sowa z Munga, bym jak najszybciej się tam zjawiła. Kiedy weszłam do jego sali, była tam jego cała rodzina. Zamarłam. Dlaczego nikt mnie nie poinformował? Dlaczego dowiedziałam się ostatnia?

Moje oczy były obolałe i spuchnięte od wielogodzinnego płaczu.
- Co się stało? - wychrypiałam, patrząc na sylwetkę leżącą na szpitalnym łóżku. Ronald był blady, a jego ciało i twarz pokrywały świeże blizny, z których wciąż sączyła się krew.
- Śmierciożercy go zaatakowali, kiedy wyszedł z ministerstwa... Dziś rano został znaleziony - wyszeptał cicho tata. Podeszłam na chwiejnych nogach do jego łóżka i ujęłam jego dłoń. Był zimny i tak nienaturalnie spokojny. Łzy uparcie płynęły z moich oczu. Zaszlochałam, nie mogąc się pogodzić z tym co tu zastałam.
- Czy... czy on przeżyje?
- Nie wiadomo. Jest w bardzo ciężkim stanie...
- Ron, kocham Cię, słyszysz? Nie odchodź kochany... - wyszeptałam, składając na jego ustach pocałunek. Usiadłam na fotelu, czuwając przy nim. Sama nie wiem, kiedy rodzina opuściła salę, a ja zostałam sama. Zasnęłam, wciąż trzymając jego dłoń i opierając czoło o jego łóżko. Obudził mnie głośny krzyk. Jego ciało zaczęło się trząść w spazmach niekontrolowanego ataku. Z jego ust wydobywały się przeraźliwe jęki, a ja nie wiedziałam co robić. Szybko zawołałam pielęgniarkę, a moje serce rozpadało się na miliony kawałków, widząc jego ból. Nie chciałam by cierpiał. Stałam tam oniemiała, płacząc i patrząc, jak lekarze starają się go reanimować. Ogarniałam mnie coraz większa panika i strach.
- Ratujcie go! - krzyknęłam przerażona.
- Wyprowadźcie ją stąd! - krzyknął jakiś lekarz.
- Nie!
- Natychmiast! - poczułam, jak ktoś siłą wyprowadza mnie z sali. Upadłam na kolana, płacząc z bezsilności. On umierał... Czułam to, a kiedy lekarz opuścił salę i spojrzałam w jego oczy, wiedziałam to. Byłam pewna. Ronald Weasley, moja miłość, nie żyje.

Nawet teraz, tyle lat po jego śmierci, te rany były wciąż świeże, paląc mnie od środka. Bolała mnie świadomość, że już nigdy go nie zobaczę. Nigdy nie przytulę się do niego. Nie będziemy się kłócić o to kto gasi światło, czy o to kto pierwszy skorzysta z łazienki. Każda noc bez niego była okropna. Mimo upływu lat, wciąż bałam się i boję ciemności, ale kiedy leżał obok i przytulał, czułam się bezpiecznie. Chciałabym znów poczuć to przyjemne uczucie... Chciałabym zasypiać i budzić się w czyiś ramionach, w których zawszę znajdę wsparcie i zapomnienie. Chciałabym nie walczyć każdą noc o niego w moich snach. Od sześciu lat dręczy mnie ten sam koszmar. Ron leżący na środku salonu, wręcz błagający o pomoc. Jednak kiedy podbiegam, chcąc go uratować, nie mogę ruszyć się z miejsca. Co noc patrzę na jego śmierć, a rany w moim sercu ponownie się otwierają, zostawiając niezacieralne ślady.

Usiadłam na kanapie, biorąc z niej wełniany sweter z wyszytą literką „R” na piersi. Podniosłam do twarzy ubranie i natychmiast poczułam znajomy zapach, a moje serce ogarnął smutek. Zrobiło mi się niedobrze na myśl, że już nigdy go nie zobaczę. Rzeczywistość była bardziej przerażająca, kiedy nie było go przy moim boku.
- Tak bardzo bym chciała, żebyś tu był... Gdyby miłość można było liczyć we łzach, to moja do Ciebie była nieskończona, kochany. Jednak wiem, że muszę żyć. Kocham Cię Ron - wyszeptałam, wciąż przytulając się do jego swetra. Wiedziałam, że chciałby abym była szczęśliwa. - Przepraszam – wyszeptałam ponownie, rozpalając w kominku ogień i po kolei wrzucając tam jego rzeczy. Zostawiłam tylko nasze zdjęcie ślubne. To były najlepsze trzy lata mojego życia...

Wpadłam w wir sprzątania. Opróżniłam wszystkie szafy w pokoju, łóżko zasłałam świeżą pościelą, a w oknach powiesiłam firany. Wyszorowałam łazienkę, przylegającą do pokoju, a kiedy wszytko lśniło, wzięłam zdjęcie z biurka i udałam się do salonu. Położyłam je na szafce kuchennej, by później pomyśleć co z nim zrobić.

Wyciągnęłam różdżkę i rzuciłam kilka zaklęć na kominek, bym mogła dostać się do laboratorium Snape'a, w którym pracowałam. Pomagałam mu ważyć eliksiry, sprzątałam pracownię, zajmowałam się segregacją składników i odpowiednim zabezpieczaniem ich, by nie straciły swoich wartości. Mało płatna praca, ale lubiłam ją. Pozwalała mi się odprężyć i przez chwilę zapomnieć o wszystkim co mnie otaczało. Severus i ja, przez te kilka lat znaleźliśmy wspólny język. Szanowaliśmy się i nie wchodziliśmy sobie w drogę w pracy. W pewnym sensie nawet zaprzyjaźniliśmy się. Byliśmy samotnymi osobami, więc chociaż przez te kilka godzin dziennie mogliśmy nacieszyć się swoją obecnością. Zazwyczaj pracowaliśmy rozmawiając na przeróżne tematy związane z eliksirami. Czasem zdarzało mu się nawet uśmiechnąć. Często prosto z laboratorium, aportowaliśmy się do Nory, kiedy mama zapraszała nas na obiad. Wiedziała, że kiedy wpadniemy w wir pracy, zapominamy o czymś tak przyziemnym jak jedzenie.
- Jak z Draco? - zapytałam, widząc, że Severus siedząc przy biurku, rzuca zaklęcie położenia.
- Nic - odpowiedział, marszcząc brwi. Od 4 lat poszukuje swojego chrześniaka, który zniknął z powierzchni ziemi. Po prostu wyparował.
- Muszę dziś wcześniej wyjść.
- Zostaw to, zajmę się tym.
- Do jutra! - odpowiedziałam i wróciłam do domu. Rzuciłam zaklęcie na kominek, by znów wyglądał i pasował do wystroju salonu. Schowałam różdżkę tak, by nikt jej nie znalazł i udałam się do kuchni, by coś zjeść. Od śmierci Rona nie korzystałam z magii do innych czynności, niż zaczarowanie kominka. Pomagałam Severusowi, ale ze światem magicznym nie miałam już nic wspólnego. Zamknęłam ten rozdział w moim życiu dawno temu i nie chciałam tego zmieniać. Już nie należałam do tamtego świata. On odebrał mi męża.

Podeszłam do szafki kuchennej i przypomniałam sobie o zdjęciu. Spojrzałam na nie, uśmiechając się. To był wspaniały czas w moim życiu, ale muszę zamknąć ten rozdział i żyć dalej. Udałam się do sypialni i schowałam je głęboko w komodzie. To dziś rozpoczynam nowe życie, z dala od wspomnień i demonów przeszłości. Od dziś zamieszka ze mną Tobias White. Dziś wszytko się zmieni. Mam nadzieję, że na lepsze...

52 komentarze:

  1. Bardzo zaciekawila mnie twoja historia. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tylko ja mam tak jasną czcionkę że ledwo widzę? Ale nie martwcie się, to mnie nie powstrzyma ;)

      Usuń
  2. Oj tak będzie się działo! A ja się doczekac nie mogę! To będzie super opowiadanie! Te wszystkie tajemnice, wzajemne poznawanie, a potem buch! Namiętnośc, miłośc, pożądanie! Ach... Dobra chyba za bardzo odbiegłam od tematu... Wracam do rozdziału. Póki co jawi nam się załamana Hermiona, próbująca się pozbierac Hermiona oraz Hermiona po wewnętrznej przemianie. Bardzo dobre oddanie emocji i uczuc. Podobają mi się te początkowe rozdziały, bo pomagają wczuc się w rolę poszczególnych bohaterów. Ja tam czekam na Theodora... Ups, wygadałam się? Eee, a więc tego nie było. Czekam na bardzo przystojnego, boskiego i w ogóle naj bohatera, który pojawi się w krótce. Coś czuję, że to będzie moja ukochana postac w tej historii. Draco będzie musiał mi wybaczyc;-) No nic kończę, czekając na dalszy ciąg niezwykle wciągających wydarzeń. Buziaki***
    Dominika
    Ps. Zapomniałam wspomniec o Severusie. Wielki plus za wprowadzenie go tego opowiadania. Jego i Draco nigdy za wiele;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jak zwykle wspaniały, cudny, idealny...
    Cieszę się, że nie uśmierciłaś mojego kochanego Severusa <3
    Nie mogę się już doczekać momentu w którym Smoczek powie wszystko Mionie i zacznie się prawdziwe Dramione :D
    Historia oczywiście bardzo orginalna, zresztą jak wszystko co piszesz.
    Jednak nie podoba mi się Miona opłakująca Rona. Lubię tego faceta, jednak on do naszej gryfoneczki nie pasuje.
    Czekam na nn i oczywiście na kolejne rozdziały na Shadow Story i Diabelskiej Wpadce :D
    Życzę ci jeszcze by twoja wena nie wyjechała na wakacje w te upały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Severus, och mój kochany Severus <3 jest Sev jest impreza :D
    Miałam nadzieję, że "Tobias" wprowadzi się już w tym rozdziale... Dziwnie to brzmi...
    W każdym razie trzymasz mnie w niepewności. :)
    Czekam na pierwszą krwawą walkę White vs Granger o to kto pierwszy zajmie łazienkę ( może trochę to wyolbrzymiłam, ale wypowiadając te słowa czuje się jak komentator, fajne uczucie ).
    Życzę weny ;)
    Odiumortis (swag).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaaa zostawcie mojego męża w spokoju! :D Severusek jest mój na wieki, wieków, AMEN! Nie oddam :D :D Mój, mój, mój! Tylko mój! :D

      Usuń
    2. Chyba sobie żartujesz... Pff... Ja nawet dla Seva włosów czasem nie myje, żeby nie czuł się źle w moim towarzystwie :D
      Związek wymaga poświęceń :P

      Usuń
    3. Nie, nie, nie! Będę się o niego bić! Nie ma litości! Severus Snape jest mój! Mam dowody! Mam własnego SevMoniqa, autorstwa Veniika :D Życie za niego oddam i ten jego głos! ahh... niech wygra lepsza! :D

      Usuń
    4. Ja tam mogę wysłać Sowę do Severusa, którą woli, ale wiem jaka będzie odpowieć, nie fatuguje się nawet :D
      Heheszki, nie czytam nawet Sevmione bo zazdrosna jestem ;/
      Taka ma natura... Ale wyzwanie przyjmuje, jutro na ring cie przywołuje (musiałam sobie zarymować xd )
      Mam już doświadczenie w walk komentowaniu, to i walczyć moge :D

      Usuń
  5. Cudownie! Naprawdę. Hermiona mimo traumy pozostała sobą :) Cudnie opisane, a pomysły fantastyczne - już Ci to mówiłam, ale powtórzę -Kocham te historię! Nie moge się doczekać tych dramionowych rozdziałów, a zwłaszcza Sama-Wiesz-Czego :D Cmokasy i dużo, dużo weny Vampiłku! :)
    Venik

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny kochana;) Hermiona przeżywa traumę, ale jest silna i da radę sobie ze wszystkim Szkoda, że nie używa czarów, w końcu była najmądrzejszą czarownicą, ale może Draco, a raczej Tobias sprawi, że znów zacznie być czarownicą?:D Czekam na kolejne rozdziały kochana;*
    Buziaki;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie się zaczyna, więc czekam na następny.
    Pozdrowionka.
    http://victoria-baker-gordon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie wciągnęło, to co napisałaś. Ten rozdział jest inny niż wszystkie które do tej porty przeczytałam. Poświeciłaś go w całości Hermionie i jej miłości do Ron'a, akurat uwielbiam Mionę więc rozdział po prostu rewelacja! To dobrze, że akcja toczy się w wolnym tempie, a nie od razu wszystko bach, bach to mi się podoba. Zasmuciła mnie jedna wiadomość, no może dwie. Jak ona mogła zrezygnować ze świata magii, Hermiona kujonka ze szkoły?! Metamorfoza normalnie. I popaliła rzeczy Ron'a chociaż sweter mogła sobie zostawić, żeby powspominać. Dobrze, że fotografia została.
    Czekam z niecierpliwością.
    życzę weny, bardzo dużo weny!
    pozdrawiam...
    marten :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział genialny, już się nie mogę doczekać akcji Dramione, ale uzbrajam się w cierpliwość, poza tym te rozdziały tez są wspaniałe :D
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział:))zresztą jak zwykle :). Zapraszam na http://biglove-dramione.blogspot.com/ dopiero zaczynam
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo intrygujaca historia zdecydowanie czekam na wiecej

    jeszcze jest rozdzial z perspektywyi Ginny i Theodora tylkobco dobtego ma Not no eweialalnie to on moglbyg zsbic rona a pozniej byc z Ginny tak moia powalona fantazja nie ma konca ;)
    no noc pozpstake mi cierpliwie czekac do kolejnego swietnego rozdzialy

    Pozdrawiam i zycze weny Mika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i moja druga opcja theodor bedzie ewentualnie probowal podbijac do hermionyv;)

      Usuń
  12. Ojej jak Hermionka rozpacza . Nie dziwię się jej wyboru by już nie czarować.Załamała się i jest zła na wszystko co magiczne , bo jej mąż przez to umarł . No ale powinna się podnieść . Draco pewnie jej w tym pomoże . Zapewne znów będzie czarować jak dawniej , przecież jest w tym najlepsza .
    Bardzo kochała Rona i trudno jej się będzie po tym wszystkim podnieść .
    Biedna Hermiona.
    Mam nadzieję ,że następny rozdział będzie wkrótce.
    Życzę weny,
    Crucia

    OdpowiedzUsuń
  13. ojej, pełno smutnych przeżyć.
    aż mi się łezka zakręciła w oku, musiałam ją teatralnie zetrzeć :/
    a Theodor co tu robi? Ja mam kilka opcji i się z wami nimi podzielę!
    -Jest pod pantoflem u Ginny
    -Podbija do Hermiony
    -Jest pod pantoflem u Ginny
    -Spotykają się z Draco i tworzy big przyjaźń .
    Mam jeszcze mnóstwo pomysłów na Theo, ale pozostawię je w mej głowie *.*
    Buziole.

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki smutny ten rozdział.
    W pewnym momencie myślałam, że się popłaczę.
    Mimo to bardzo mi się podobał i czekam na więcej.
    Zdziwiło mnie, że Theodor będzie jednym z bohaterów opowiadania. Od razu w mojej głowie pojawiły się różne domysły na temat tego co będzie robiła, ale wolę zachować je dla siebie:P
    Życzę dużo weny:)
    Buziaki:*
    Lady Charlotte

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesteś mistrzem opisów. Miałam ciarki.

    http://trois-impressions.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkie Twoje blogi są naprawdę świetne. Doskonale potrafisz opisać daną sytuacje, czułam się, jakbym to wszystko widziała, była świadkiem tych sytuacji. Mało kto potrafi tak dobrze prowadzić blogi, nie zaniedbując żadnego z nich. Czekam na opis Ginny i Theodora! Do kolejnego rozdziału na którymkolwiek z blogów. Dużo weny i chęci do pisania, kochana! już nie mogę się doczekać, aww :3
    musze to powiedzieć: KOCHAM CIĘ, ZA TO, ŻE TAK ŚWIETNIE PISZESZ! <33333333333

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie opisujesz przeżycia wewnętrzne bohaterów. Czuję się jakbym ich znała. Nie czytałam wcześniej bloga, w którym tak dokładnie byłyby opisane wszystkie rozterki bohaterów, dlatego bardzo mi się podoba Twoja historia. Czekam na kolejne notki.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny,
    Meg ;]

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurcze, naprawdę cudowny rozdział.
    Smutny ten rozdział i łzy zaczaiły się gdzieś w oczach. :c
    Szkoda mi Hermiony, naprawdę.
    Hmm, perpektywa Notta? A co on tu ? :D
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością, zapraszam do siebie c:
    droga-do-milosci.blogspot.com/

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  19. Droga Hermiono, Tobias to właśnie to twoja przeszłość, rozdział świetny, Herm jest silna, da sobie radę z wszystkim :D
    http://wbrewwszystkim.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. zapowiada sie naprawde dobre opowiadanie ;D zycze weny i czekam na nastepny rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział naprawdę interesujący i lekki do czytania, zapowiada świetną historię. Jeszcze nie spotkałam opowiadania, w którym Theodor był na tyle znaczącą postacią w opowiadaniu, aby poświęcić mu rozdział, za co wielki + dla Ciebie, Wampirku :D
    Czekam z uśmiechem na ustach, który pojawił się po przeczytaniu nowego rozdziału na DW, na kolejny rozdział :)
    Pozdrówka i buziole! :* ;))
    mająca nadzieję na szybkie pojawienie się rozdziału, Kasia :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Od pierwszego zdania do ostatniego - cudowne! Masz dar, po prostu :) Historia wciąga od samego początku, a to już jest coś, więc gratuluję pomysłu! :D
    Pozdrawiam i życzę weny! :)
    Viva

    OdpowiedzUsuń
  23. Salazarze!
    To takie... piękne, takie smutne zarazem.
    Gratuluję pomysłowości :)
    Cieszę się, że zabiłaś Rona, zamiast uczynić z niego zazdrosnego kretyna :)
    Zapowiada się bardzo ciekawie. Hipnotyzujesz po prostu :3
    pozdrawiam, emersonn

    potterowskie-co-nieco.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział!!! Nie mogę się już doczekać następnego. Mam nadzieję, że szybko dodasz!! Pozdrawiam i życzę duuuuużo weny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nominuję cię do Liebster Award i Versatile Blogger :> Nominacja dla Tw bloga znajduje się w Liebster Award 4 i Versatile Blogger :)) http://dramione-milosc-przez-glupote.blogspot.com/p/nominacje_9630.html
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam ten rozdział, a usta same wygięły mi się w podkówkę, a ostrość widzenia nagle zaburzyły łzy. Przykra przeszłość wlecze się za naszą Mionką, szkoda dziewczyny. Oby nie wywinęła nic głupiego ! W dodatku to odcięcie od świata magii ;c mam nadzieję, że obecność Draco jakoś to zmieni !
    Jestem bardzo ciekawa w co wplączesz tutaj Teośka i Ginny ;p
    Pozdrawiam,
    Mad.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy rozdział zapraszam do mnie http://biglove-dramione.blogspot.com/
    i czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudowny rozdział. Pełny smutku, żałości i w ogóle... eh... szkoda mi tak tej Mionki, wiele musiała wycierpieć przez to wszystko... Śmierć męża, ona młoda wdowa eh... w głowie się nie mieści.
    Mam nadzieję, że jakoś wspólne mieszkanie z Tobiaso - Draconem jakoś jej pomoże :)

    Idę czytać kolejny a tu życzę ci weny i powodzenia w dalszym pisaniu ! :)

    Pozdrawiam !

    ~ Pure - Blood Princess

    OdpowiedzUsuń
  29. Zastanawia mnie ile lat ma Hermiona. A także to, czy opierasz się na kanonie, jeżeli chodzi o Wielką Bitwę. Ogólnie jest fajnie :) Dobrze lokujesz emocje w słowach. Wpływasz na odbiorcę, co się ceni. Naprawdę dobry tekst.
    Pozdrawiam, Poem
    http://poemsfanfictions.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Extra, Naprawdę fajnie piszesz :D
    Sev i Herm się dogadują, Wow XD
    A Mionka taka wierna, 6 Lat opłakuje Rona. Szkoda mi jej... Mam nadzieję ,że znajdą z Draco/Tobiasem wspólny język :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie no, kocham cię! Jesteś dopiero drugą blogerką, którą spotykam, która tak do końca nie dyskryminuje Romione! No oczywiście uśmierciłaś naszego Weasleya, ale ten twój sposób pisania chyba nie świadczy o tym, że go nienawidzisz? :-) A tak w ogóle, to wycisnęłaś zemnie już jedną łezkę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Masz naprawdę talent. Od dawna nie czytałam takiego dobrego opowiadania.
    Najbardziej dziwi mnie to że Profesor Tłuste Włosy i Hermi się dogadują.
    Czytam dalej i życzę weny :PP

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo się ciesze, że ukazałaś ból Hermiony po utracie męża osobiście nie lubię tej pary, ale nie jest to takie sztuczne. Hmmm, no to czekam na pana White'a :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie mam zielonego pojęcia (tak, jak kolor tego wspaniałego szablonu *_____*), dlaczego nie skomentowałam następnych rozdziałów! :/ Nie miej mi za złe, że pozostawiam swoją opinię dopiero teraz... Wspomnienie Hermiony, gdy Ron umierał... aż sama poczułam ten smutek :( Naprawdę podoba mi się cały pomysł na to opowiadanie! Widzę, że każda z postaci ma swoją odrębną historię i wszystkie się jakoś połączą. Czuję, że stworzysz coś niesamowitego :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetne. Pomimo, że nie przepadam za Ronem to bardzo szkoda mi Hermiony. Podoba mi sie także pomysł z przyjaźnią Hermiony i Severusa. Coś wspaniałego!

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzoe jestem ciekawa walki "Tomasa" z Hermioną. Biedna Mionka, nie przepadam za Ronem ale strasznie mi jej żal. Nie spodziewałam sie w ogóle że bedzie tu Severus i do tego jako przyjaciel. Z drugiej strony liczylam, że Draco już sie wprowadzi, a tu jednak nie. Nie moge sie doczekać co w następny, rozdziale wiec spadam czytać dalej nikKT

    OdpowiedzUsuń
  37. Aż mi się tak smutno zrobiło:(
    Piękne to było :*
    Idę czytać inne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Znów świetnie! Skąd ty bierzesz pomysły?
    Idę dalej :)

    ViV

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo podobał mi sie rozdział - odczytałaś uczucia Hermiony jakbyś sama przeżywała to co ona - cudowne *.* To właśnie sztuka pisania ...
    Dziękuje.

    ~True Lover

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  41. Jej, wspaniały, chociaż bardzo smutny... czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Rozdział był mega smutaśny .. ale i tak mi się podobał piszesz rewelacyjnie i zdania nie zmienię :D

    Nina

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo smutny. Mimo tego, że nie przepadam za Ronmione, to na wspomnienia Miony jest mi ich żal.

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie przepadam zbytnio za Romione, ale te wyznania Hermiony były naprawdę smutne :/ Aż łzy same cisnęły się do oczu... Gdy weszła do jego gabinetu, gdzie wszystko było tak, jakby on nadal żył, po prostu poczułam się jak w jej skórze i o mało się nie popłakałam :( To musi być dla niej straszne...
    Teraz niewiele opowiadań wciąga mnie tak jak twój, że wprost nie mogę się oderwać od czytania i czasami muszą mnie zabierać siłą xD Na razie historia dopiero się rozkręca, ale jak dla mnie cały czas jest równie wspaniała! *-* Jestem pewna, że przeczytam do samego końca :)
    Jestem ogromnie ciekawa, kiedy Miona dowie się, że jej nowy współlokator to Draco Malfoy :D To na pewno będzie dla niej niezły szok! :P Snape szuka go od 4 lat, a on nagle zjawia się u niej pod wpływem eliksiru wielosokowego i z nią mieszka. Zawał na miejscu! ;)
    Lecę czytać dalej, bo nie wytrzymam! <3
    Pozdrawiam serdecznie.
    Nessa Laime

    OdpowiedzUsuń
  45. Bardzo ciekawa historia, zaciekawiło mnie to, że Hermiona odsunęła się od świata Magii. Jestem ciekawa jak przybiegnie ich spotkanie z Draconem :)
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  46. Jezu, piszesz tak naturalnie a jednocześnie pięknie. Budujesz świetne zdania, w których nawet nie śmiem szukać błędów :D Po prostu Cię uwielbiam <3
    Czego jak czego, ale nie spodziewałam się, że mimo Twojej niechęci do Rona tak pięknie opiszesz wspólne życie jego i Hermiony :) Ja bym pewnie zrobiła z niego tyrana, którego śmierć Hermiona przyjęła z ulgą :D Ale to właśnie dlatego Ty piszesz a ja zajmuję sie czytaniem i komentowaniem :P Rozdział jest świetny <3 Jestem pewna, że reszta jest równie wspaniała :)
    Pozdrawiam, Inez

    OdpowiedzUsuń