środa, 31 lipca 2013

Rozdział trzeci - Ginny

Dzień dobry! Piękny dzień za oknem, więc postanowiłam dodać kolejny rozdział :)
Dziękuję serdecznie Dominice - sama wiesz za co!
I oczywiście wielkie uściski, buziaki i inne dla mojej ulubionej Venetii. 
Dzisiejszy rozdział dedykuje Madeline - czekam z niecierpliwością na prolog twojego bloga!
Mam nadzieję, że ten rozdział również się spodoba.
Jeszcze jeden taki nijaki i zaczną się już normalne z udziałem naszych głównych bohaterów :)


Buziaki, wampirek! :*

* * *

W dzieciństwie wierzymy w bajki i przystojnych księciów. Mamy opowiadają nam przepiękne opowiastki o Kopciuszku, który gubi bucik, o księciu zamienionym w żabę, o Śpiącej Królewnie, która zostaje obudzona przez pocałunek prawdziwej miłości... Wszystkie łączy jedno – szczęśliwe zakończenie. Każda bajka kończy się słowami „I żyli długo i szczęśliwie”. Bajkowe opowieści, marzenia z dzieciństwa i nadzieja, że to właśnie my będziemy tą księżniczką. Chcemy być piękne, szczęśliwe i być tymi jedynymi dla naszych przyszłych książąt. Chcemy grać główną role w swojej prywatnej baśni, która będzie najpiękniejszą historią miłosną, jaką kiedykolwiek poznałyśmy. Problem w tym, że to wszytko to bullshit. Bajki to tylko bajki... Nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Moje życie rozpoczęło się w mroczną, burzliwą noc i trwa do dziś. Większym prawdopodobieństwem jest, że to nasz nocny koszmar stanie się rzeczywistością, niż to, że będziemy żyć długo i szczęśliwie. Kiedyś może i wierzyłam w bajki, ale ktoś skutecznie udowodnił mi, że to wszytko to jedno, wielkie kłamstwo.

- Gotowa? - Hermiona była ubrana w piękną pudrowo-różową sukienkę, podkreślającą jej atuty. W jednej ręce trzymała piękną wiązankę frezji, a w drugiej mój ślubny bukiecik. Stałyśmy w przedsionku kościoła, robiąc ostatnie poprawki. Drzwi były zamknięte, więc nie widziałam co się dzieje w środku, ale z relacji mojej drugiej druhny – Lavender – wnioskowałam, że wszyscy czekali z niecierpliwością na rozpoczęcie ceremoni. Wygładziłam moją piękną, białą suknię i poprawiłam welon.
- Nie... znaczy tak! Jestem gotowa! - krzyknęłam poddenerwowana.
- Powinnyśmy już wchodzić, ale jeśli chcesz chwili, to spokojnie. - Hermiona była taka ciepła, szczera i naprawdę była moją siostrą, której nigdy nie miałam. - Pamiętasz przysięgę?
- Tak – mruknęłam, powtarzając ją sobie w myślach. Drzwi się otworzyły, a z środka kościoła dochodziła spokojna muzyka, grana przez skrzypka.
- Czekamy – pospieszyła nas Fleur.
- Spokojnie Ginny, wszytko będzie dobrze. To Harry, pamiętasz? Ten sam który uratował Cię z Komnaty Tajemnic, uratował nasz świat przed Voldemortem i ten sam, który kocha Cię na zabój! Będzie dobrze!
- O matko. Przestań to powtarzać! Przestań, błagam! - nerwy mi puściły. Wszyscy mówili, że będzie dobrze, ale do cholery! Właśnie miałam postawić wszytko na jedną kartę i zostać panią Potter do końca moich dni!
- Po prostu tam idź i weź ten cholerny ślub! Mam już dość tej twojej paplaniny! Nie będzie na Ciebie czekał wiecznie, moja droga przyjaciółko! - popatrzyłam wprost w jej czekoladowe tęczówki. To naprawdę mi pomogło.
- Okey, jestem gotowa – uśmiechnęłam się i stanęłam naprzeciwko drzwi do kościoła. Fleur i Lavender poprawiły tren, a Miona podała mi bukiet.
- Powodzenia! - moja szwagierka uśmiechnęła się promiennie i już chciała otwierać drzwi, kiedy ktoś z drugiej strony ją uprzedził, a w nich stanął Harry – mój przyszły mąż. W tamtej chwili tak myślałam.
- Jestem gotowa i już idę - tłumaczyłam się pospiesznie, ale coś mi nie pasowało w jego wyrazie twarzy. - Idź już, będę zaraz za Tobą. - ponaglałam go.
- Przepraszam.
- Spokojnie już to robię.
- Ale nie chcesz tego zrobić... Ja... Jestem samolubny, ponieważ nie kocham cię Ginny. Stojąc tam pod ołtarzem i czekając na Ciebie zdałem sobie z tego sprawę. Wydawało mi się, że cię kocham, ale to tylko złudzenie. Robię tylko to, czego inni ode mnie wymagają... muszę pozwolić ci odejść. Musisz być szczęśliwa z dala ode mnie, bo u mego boku szczęścia nie zaznasz. Nie kocham Cie.
- Harry...
- Przepraszam – szepnął i odszedł. To była najgorsza chwila mojego życia. Stałam tam jak idiotka w białej sukni, gotowa by wyjść za mąż, a on po prostu mnie zostawił. Gapiłam się przed siebie, czując tylko pustkę. A miało być tak pięknie... Mimo wątpliwości, dałam się namówić na ten cholerny ślub. I co?! I zostałam porzucona przez tego cholernego Pottera... To była jakaś tania komedia, która wcale nie była zabawna. Kto mi do jasnej cholery powiedział, że istnieją szczęśliwe zakończenia?! Historie, które opowiadają nam matki są tylko wytworem chorej wyobraźni popieprzonych romantyków! Rzeczywistość jest dużo bardziej przerażająca... Ale każdy kij ma dwa końce. Gdyby nie te wydarzenia, teraz nie byłabym aurorem miesiąca z największą liczbą złapanych.

* * *

Obudził mnie dźwięk budzika i chwilę po tym, w moim pokoju rozległa się głośna muzyka. Przeciągnęłam się, wstałam i ruszyłam do kuchni, by nastawić ekspres do kawy. Spojrzałam przez okno, uśmiechając się do siebie. Idealny dzień, by skopać tyłki – pomyślałam pijąc łyk kawy. Skrzywiłam się, czując jej gorzki smak. Jak zwykle zapomniałam pocukrować i dolać mleka... Szybko dodałam trzy łyżeczki cukru i wyciągając z lodówki karton mleka, najpierw upiłam z niego kilka łyków, by po chwili dolać go do kawy. Ponownie napiłam się zbawiennego płynu. Uśmiech zagościł na mojej twarzy. To kochałam najbardziej. Ruszyłam pod prysznic, podrygując do najnowszego kawałka Kings Of Leon. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w dres i tanecznym krokiem weszłam do salonu, by poćwiczyć na Srarrym Portierze, czyli na moim worku treningowym. Związałam włosy w luźny kucyk i zaczęłam okładać go silnymi i mocnymi ciosami.
- Cześć Ginny! Wiem, że pewnie okładasz worek, ale zadzwoń proszę.
- Ogh! - jęknęła, podbiegając do słuchawki. - Cześć Miona!
- Oh księżniczka się odezwała. Co tam?
- Nic ciekawego. Wczoraj zgarnęłam dwóch byłych śmiercio... Przepraszam.
- Nie, nic się nie stało. Wpadniesz dziś wieczorem?
- Jasne, bardzo chętnie! O której kończysz?
- O 20:30 będę już w domu.
- Wino?
- Idealnie.
- Do zobaczenia!
- Skop im tyłki!
- Skopie! Pa!
Wróciłam do codziennego treningu, okładając dalej worek z coraz większym zaangażowaniem, by po kilkunastu uderzeniach wykonać serię brzuszków. Zaczynałam się męczyć i pocić, ale dzięki temu czułam, że żyłam. Wciągnęłam na siebie za dużą bluzę, ubrałam adidasy i wybiegłam z domu. Słońce ogrzewało moją twarz, a krew szalała w żyłach, jednak mimo tego przyspieszyłam tępo.
- Cześć Ginny! - O niee... Była to moja sąsiadka od siedmiu boleści. Na dodatek pracowała w Ministerstwie i nie wiadomo dlaczego, ale była dla mnie miła!
- Hej Pansy. Co u Ciebie? - zapytałam uprzejmie, nie przestając biec, kiedy kobieta dołączyła się do mnie.
- Oh, nie mogę uwierzyć, że Blaise mi się oświadczył! To takie dziwne mieć pierścionek na palcu! - podniecała się. Spotykali się z Zabinim od zakończenia szkoły, mieli dziecko i teraz jak się okazuje, facet zdobył się na odwagę i oświadczył się jej. Zaręczyny, śluby... Jedna wielka ściema.
- Oślepia – sarknęłam. Na szczęście Parkinson była na tyle głupia, że nie zauważyła tego.
- Musisz być na moim wieczorze panieńskim!
- Yay! - zdecydowanie powinnam zostać aktorką.
- To będzie wydarzenie roku! - cieszyła się dziewczyna. - Oh, przepraszam... nie powinnam...
- Przestań!
- Do zobaczenia! - pomachała mi, skręcając w lewo. Ja biegłam prosto, wciąż zastanawiając się o co w tym wszystkim chodzi. Pansy „Mopsica” Parkinson była moją sąsiadką, nie mieszkała z Zabinim, ale mieli razem dziecko, które ona wychowywała. Regularnie męczyła mnie rozmową podczas biegu i nie była złośliwa. Dziwne. Pokręciłam głową i skręciłam w prawo, wbiegając do parku, by po przebyciu go dostać się do zachodniej części miasta, w której znajdowała się moja ulubiona kawiarenka. Codziennie rano zaopatrywałam się tam w croissanty z czekoladowym nadzieniem. Pycha.
- Dzień dobry! - przywitałam się.
- Witaj Ginny! To co zwykle?
- Jak zawsze - zapłaciłam i po niecałych dwóch minutach wybiegłam na ulice, kierując się do mieszkania. Szybki prysznic i będę gotowa, by znów łapać magozbirów. Kocham tę robotę. Na samą myśl o tym, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Biegłam parkiem, skupiając się na spokojnym oddechu, który napinał mięśnie mojego brzucha. Zamknęłam na chwilę oczy... tylko na chwilę, a już coś się stało. Pod moje nogi wbiegł wielki pies, trącając mnie, przez co straciłam równowagę i upadłam do tyłu, boleśnie przezywając spotkanie się z chodnikiem.
- Auuu! - krzyknęłam wpatrując się w niebo i drzewa, które wirowały wokół mnie. Wszytko kręciło się jak na karuzeli, wciąż i wciąż... Nagle zobaczyłam nad sobą twarz. I ciemne okulary... i rozczochrane, ciemne włosy...
- Żyjesz? - zapytał mężczyzna, kucając nade mną.
- Coś w tym rodzaju – mruknęłam, zamykając oczy i ponownie je otwierając. Wszytko się uspokoiło, a ja mogłam zobaczyć twarz marsjanina, znaczy mężczyzny. Czarne włosy w artystycznym nieładzie, ostre rysy twarzy, ironiczny uśmieszek i okulary, które przysłaniały widok na oczy.
- Wstawaj – podał mi rękę, którą niepewnie przyjęłam i podniosłam swoje obolałe cztery litery.
- Dzięki – mruknęłam, otrzepując się z brudów parkowej ścieżki. Nagle zamarłam. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, że facet intensywnie mi się przygląda.
- Co?! - warknęłam.
- Nie, nic. - odpowiedział, a z jego twarzy nie schodził ten wkurzający, irytująco ładny uśmiech. Jego ręce powędrowały do okularów przeciwsłonecznych, zdejmując je i ukazując to, co tak bardzo mnie interesowało. Miał szmaragdowe oczy w których można byłoby się zakochać... Opanuj się Ginny. Faceci to zło!
- Na pewno wszytko w porządku? - zapytał.
- Tak jasne. Czy my się znamy? - zapytałam, marszcząc brwi. Jego głos i irytujący uśmiech coś mi przypominały.
- Theodor Nott.
- Nie! - jęknęłam. Wiedziałam, że skądś go znam.
- Ginny, prawda? Ginny Weasley? Nic się nie zmieniłaś.
- Naprawdę bardzo miło – warknęłam. Nic się nie zmieniłam? Nic?! To niedopowiedzenie! Wydoroślałam! Miałam piersi, większe krągłości! Cholera! Nie byłam już tamtą dziewczyną! Byłam wysportowaną kobietą, która codziennie łapała kilku magozbirów! Byłam idealna!
- Miło, miło. - odezwał się, podnosząc z ziemi moją torbę z croissantami.
- Dzięki za pomoc – burknęłam, odbierając co moje. Spojrzałam ostatni raz w jego oczy i ruszyłam biegiem, mimo obolałego tyłka.
- Do zobaczenia! - krzyknął za mną, śmiejąc się głośno. Pokręciłam głową, nie odwracając się. To było dziwne spotkanie. Bardzo dziwne... Pobiegłam do domu, wzięłam szybki prysznic, starając się nie myśleć o porannym spotkaniu. Ubrałam się w szaty i ruszyłam w kierunku budki telefonicznej. Weszłam do niej i zjechałam do Ministerstwa.
- Cześć! Co dziś mamy? - zapytałam, wchodząc do biura, szefa aurorów – Nimfadory Tonks, czyli po prostu Tonks.
- Malfoy dalej nie osiągalny, ale wciąż na niego polują. Dowiedzieliśmy się, że jest nagroda za jego głowę. Naszym zadaniem jest znalezienie ich i unieszkodliwienie, czyli nuuuudy. Wyłapałaś już większość śmierciożerców, więc musimy się zająć tak przyziemnymi sprawami.
- No niee... - kolejny ślizgon. Cholerny Draco Malfoy!
- Co? - zdziwiła się Dora.
- Dziś rano, Theodor Nott pomagał zebrać mi moje cztery litery z ziemi.
- Nott?
- Tak... Przewróciłam się, wszytko wirowało, otworzyłam oczy, a on kucał nade mną.
- Myślisz, że ma jakiś kontakt z Malfoy'em?
- Nie wiem! - burknęłam.
- Hm... - mruknęła, przeglądając jakieś papiery.
- Co masz?
- Nic konkretnego... Ślad po nim się urywa dwa lata temu.
- I od dwóch lat jest nagroda za jego głowę?
- Yhym... ale nikt od tego czasu go nie widział.
- Ciekawe...
- Bardzo. Znajdziemy tych, którzy na niego polują i mam nadzieję jego samego...
- Czy on nie powinien być w Azkabanie?
- Nigdy nie został skazany.
- Dziwne...
- Tak, bardzo dziwne...

39 komentarzy:

  1. Pierwsza? Bardzo fajnie , że napisałaś rozdział o Ginny . Wpadłaś na niezły pomysł żeby do ślubu Harrego i Ginny nie doszło . Za to pojawił się Theodor ^^ . Czyżby musiała się go wypytać gdzie Draco ? Coś czuję że tak .
    Nie mogę się doczekać rozdziałów o Hermonie i Draco. Ciekawa jestem kiedy się zorientuje że to Draco Malfoy .
    Także życzę dużo weny no i mam nadzieję że rozdział wkrótce.
    Pozdrawiam,
    Crucia

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Podobnie do mojej poprzedniczki, myślę, że Ginny będzie chciała dojść do Dracona za pośrednictwem Notta. Oj będzie się działo, już nie mogę się doczekać.
    Życzę dużo weny i pozdrawiam,
    Meg ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby moje przypuszczenia na temat tego jaką rolę odegra w tym opowiadaniu Nott miały się spełnić?
    Rozdział jak zwykle wspaniały:)
    Czekam na więcej:)
    Buziaki:*
    Lady Charlotte

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze przyznać, że jak dla mnie ten rozdział jest zaskakujący, ale bardzo pozytywnie :D Już się nie mogę doczekać rozwoju akcji :)
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dupek z tego Harry'ego, najgorsze co kobieta może usłyszeć ale może to i dobrze
    Ginny ma plan, będzie chciała wykorzystać Notta i się w nim zakocha, tak sobie właśnie myślę. Czekam na następny :D Rozdział świetny

    OdpowiedzUsuń
  6. Zamorduję Wybrańca :| szkoda mi Ginny, pisz szybko kolejny,nie moge się doczekać wątków z Draco i Herm, mam nadzieje, że w miare szybko miona odkryje kim jest jej współlokator

    OdpowiedzUsuń
  7. Ulalala, widzę że Blaise jest w tym rozdziale zarezerwowany dla Pansy. A dla Ginny jak zgaduje, hmm.. Nott? :D
    Kurcze, jak Harry mógł coś takiego Ginny zrobić? :x Ugh.
    Ginny praktycznie zawsze jest przedstawiana w życiu dorosłym jako matka trójki dzieci, zajmująca się domem a u Ciebie taka niespodzianka :) Mi się to bardzo podoba :3
    Rozdział cudowny, nie ma się co rozpisywać :>
    droga-do-milosci.blogspot.com/

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo Nott :D
    Polowanie na Malfoya? Czuje, że on jest dla nich za dobry... znaczy że jak nie będzie chciał to go nie złapią. Tak, chyba że Hermiona się dowie i powie Ginny. No, ale jak się zakocha to nie powie, chyba, że się nie zdąży zakochać. Ciężki orzech do zgryzienia z tym Malfoyem ;D
    Czekam na kolejny rozdział i życzę weeeny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham ten rozdział, za cudownie wykreowany charakter Ginny, jest zadziorna, waleczna i taka dokładnie jak najbardziej lubie :) Myślę, że ona może stać się moja ulubioną bohaterką tego opowiadania. Szczerze Ci gratuluje i całuśnie pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział boski, wspaniale pisałaś w imieniu Ginny :D Pasuję do niej ten styl pisania, jak ulał :P Kochany Rudzielec, zawsze zadziorny i zawsze umiejący postawić na swoim :P
    Ale szkoda mi jej... Ona w białej sukni ślubnej właśnie miała przekraczać próg ogromnych drzwi kościoła, by wyjść za Harry'ego... A tu się okazuję, że czarnowłosy jej nie kocha... Masakryczne przeżycie. Mam nadzieję, że mnie takie coś nie spotka, bo od razu bym zabiła ha ha :D
    I to straszne, że po takiej wpadce, można stracić zaufanie do płci przeciwnej do końca życia... Szkoda słów. Mam nadzieję, że jej się jakoś ułoży w późniejszych rozdziałach :) I coś mi się wydaję, że będziesz chciała ją zeswatać z Nottem :D
    Zobaczymy co nam tutaj dalej naskrobiesz :)

    Powodzenia w dalszym pisaniu i życzę duużo weny ! :*

    Pozdrawiam ! :-*

    ~ Pure - Blood Princess

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział w całości poświęcony Giny! Rewelacja, najpierw Malfoy miał swoje pięć minut, potem Miona, a teraz Giny. Bardzo podoba mi się to, że wtrącasz wątki, a nie kilka wersów o osobach trzecich.
    Biedna Giny, Harry Potter stchórzył i zostawił ją na ślubnym kobiercu. To dość zabawne, że nazwała tak swój worek treningowy ;D
    Kurczę czy oni zawsze muszą polować na tego Dracona, ech... ślizgon ma przechlapane.
    Ale rozdział ogólnie bardzo mi się podobał, cała historia mi się podoba, także czekam z niecierpliwością na następną notkę :)
    pozdrawiam i trzymaj się ciepło <3
    marten.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam nieraz Twoją twórczość, ale teraz już naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyłaś. ;D
    Rozdziały są odcięte od rzeczywistości, takie magiczne, pełne uczuć, przeżyć i myśli, szczególnie pierwsze akapity. Są po prostu świetne! ;)
    Szok, kiedy przeczytałam, że Bliase to zdrajca, tchórz i fałszywy przyjaciel, był tak paraliżujący, że nie mogłam sklecić poprawnie jednego zdania. ;_; Mimo to, cieszę się, że jest jakaś nowość, a nie tylko oklepany schemat Draco+Miona i Ginny+Zabini. ;3
    Rona wyeliminowałaś, szybciej niż mogłabym sobie tego zażyczyć. xD Chociaż wolę Rona jako zmarłego, ale dobrego człowieka, niż żywego, ale dupka. ;>
    Gruby Louis - czyżby "Pamiętnik Księżniczki"? :D Tak mi się jakoś skojarzyło. ;3
    Zastanawia mnie o co chodzi z Draco. Skoro nie został skazany, to czemu się ukrywa? O.o A może to już było, tylko ja nieuważnie czytałam?
    Początek nowego bloga jest całkowicie i bezapelacyjnie wspaniały, nic, tylko czekać na więcej. ;3
    Czekam na kolejną notkę z niecierpliwością i życzę dużo weny. ;>
    Pozdrawiam,
    Fioletoowa
    P.S. Bardzo podoba mi się szablon. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. TY MORDO KOCHANA! DAJ CAŁUSA!
    Jak wcześniej powiedziałam : rozpływam się jak czekolada, czytając te upragnione słowa: "Dzisiejszy rozdział dedykuje Madeline". Mój boże, naprawdę? XD Ten sen dalej trwa i nie mogę się rozbudzić.
    To smutne. Oczywiście to, że Potter zwiał z ołtarza XD Początkowo myślałam, że Ginny połączysz z Blaisem... a tu taki SZOK! Oczywiście wszystko na pozytywnie. Rozdział jak zwykle ciekawy więc pochłonęłam go jednym tchem i chcę więcej, więcej, dużo WIĘCEJ! Przeczytałam go, a to działa na mnie jak popularny TIGER - nie ma mowy o spaniu :D Przez najbliższe dwie godziny będe ślęczeć w kołdrze i myśleć o dalszych losach mojej rudej wiewióry i pana Notta! Tak właśnie działa na mnie twój blog :D Z resztą ... to już sama o tym wiesz ... tzn, powinnaś wiedzieć. Zastanawiają mnie też losy pozostałych bohaterów .. (fanów Dracona proszę o pominięcie tego tekstu - Venik nie czytaj) ale najważniejsze! co z czarownym, pięknym,uroczym.cudownym, niesamowitym, wspaniałym, atrakcyjnym,olśniewającym, zachwycającym,doskonałym.,idealnym, wspaniałym, znakomitym, świetnym, niezwykłym, oszałamiającym, rewelacyjnym, zachwycającym, wyjątkowmy, niecodziennym, boskim, atrakcyjnym, fascynującym DRACONEM?! Skarbie blondwłosy, ja cię uratuję.
    Dobra, kończę te monologi, bo któż to będzie czytał? Phi!
    A teraz ... całuski! cmok cmok cmok! kocham was i wasze rozdziały!
    Pozdrawiam gorąco
    Madzia :))

    OdpowiedzUsuń
  14. No no rozdział coraz bardziej mi się spodobał.
    Przeczytałam zaległy i ten nopwy też.
    Aż jestem ciekawa co jeszcze pokażesz dalej.
    Myślę że tym opowiadaniem przebijesz wszystko i pokażesz prawdziwą klasę.
    Aż jestem ciekawa co pokażesz.
    czuje że nie jeden raz nas zaskoczysz.
    przepraszam że komentarz wyszedł mi taki słaby, ale postaram się nadrobić następnym razem.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nadrobiłam rozdziały, więc przybywam z komentarzem.
    Szkoda mi Hermiony. Mimo, że nie przepadam za połączeniem Ron+Mionka, bo uważam, że ona zdecydowanie zasługuje na kogoś lepszego, przykro mi, że spotkał ich taki los...
    Cieszę się, że znalazłaś miejsce dla Sevcia, bo go uwielbiam! Jak to ktoś kiedyś powiedział: psychofanka nietoperza z lochów :DD
    Ginny, kopiąca tyłki Śmierciożercom, okładająca pięściami worek treningowym z mordą Harry'ego, słuchająca Kings of Leon, biegająca codziennie rano i zajadająca się croissantami? Taaak, to zdecydowanie mi pasuje. Do tego boski Nott? Nie wiem czy dobrze to zinterpretowałam, ale na początku Ruda wzięła go za Pottera, czy to moja chora wyobraźnia?
    A no i KOCHAM CIĘ, KOCHAM CIĘ, KOCHAM CIĘ! Tonks to normalnie ósmy cud świata, więc cieszę się, że jej nie zabiłaś, tak jak to zrobiła Rowling, hlip, hlip ;( Mam nadzieję, że Lupin też się pojawi, bo udana z nich parka :D Właśnie co do parek! Mopsica z Zabinnim? Uuu, robi się ciekawie...
    Mam przeczucia, że jeszcze nie raz nas zaskoczysz w tym opowiadaniu, także czekam niecierpliwie na kolejny rozdział.
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  16. AAAAAa! Wampirku, błagam, dodaj kolejny rozdział, bo mnie nieźle wciągnęło :D A opis Notta.. No no. Kto by przypuszczał, że taki przystojniaczek xD Czekam niecierpliwie na rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. No i oto pierwszy raz jak pojawia nam się Nott! Ach... No ale to jeszcze nie o nim ten rozdział, więc wrócmy do Ginny. Najbardziej przypadł mi do gustu początek. Często porównujemy nasze życie do bajki, szczególnie w dzieciństwie. Niestety rzeczywistośc jest zupełnie inna. Ale kto powiedział, że nie możemy zrobic wszystkiego, żeby ono tę bajkę jak najbardziej przypominiało? Wszystko leży w naszych rękach, tak jak dalsze losy naszych bohaterów zależą tylko od ciebie! Czekam na kolejną częśc, bo to będzie moja ulubiona! Uwielbiam Notta...
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  18. Podobał mi się wstęp. Świetny. Rozdział bajeczny.
    Nott? Jakoś nigdy specjalnie za nim nie przepadałam... Ciekawa jestem co będzie dalej.:)
    Ginny- ta to ma charakterek *.*
    Potter to świnia. Mógł się wcześniej zastanowic, a nie odwalac uciekającego Pana Młodego... Ughh...
    Wyrazy współczucia dla Blaise'a...;D

    Buziaki:**
    El.

    http://nienawisc-uleczyc-moze-tylko-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Super notka. *.*
    uuu Ginny i Not,co z tego będzie ? :P

    http://diabel-wiewioreczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Biedna Ginny. Skrzywdzona przez los i oczywiście Harrego. Dobrze, że ma pracę, w której może oderwać się od natłoku myśli i zagwozdek. A rozdział, cóż świetny. Opisy masz wprost genialne. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmm... Zawsze wydawało mi się, że Ginny była porywcza, ale elokwentna. Dobry trening. Też bym sobie taki zrobiła.
    Pozdrawiam, Poem
    http://poemsfanfictions.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale żeś zmieniła Harry'ego ,w okrutnego człowieka xD
    Ale rozdział i tak świetny :) Na dodatek Ginny aurorem ? Ciekawie ... :)
    Pozdrawiam Julkens

    OdpowiedzUsuń
  23. No i znowu łezka :-). Cholera, dziewczono, ale ty masz talent!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam nadzieję że Draco nie pójdzie do więzienia, co?!
    Bardzo fajne.. Naprawdę masz talent do pisania.
    Lecę czytać dalej :)
    Buźki
    SMALL SCAR

    OdpowiedzUsuń
  25. Od zawsze uwielbiałam Nott'a !
    Super połączenie i bardzo oryginalne, bo ja się jeszcze z tym nie spotkałam :)
    Potter= brak słów...

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję ci za tak świetnie wykreowaną postać Ginny!!! <3 Potter uciekł z przed ołtarza??! o.O Hahaha, co za typ... xd Bardzo mi się podoba początek rozdziału, jest taki prawdziwy... "Problem w tym, że to wszytko to bullshit. (...) Historie, które opowiadają nam matki są tylko wytworem chorej wyobraźni popieprzonych romantyków! Rzeczywistość jest dużo bardziej przerażająca..." Dobrze powiedziane! Niestety życie nie jest sprawiedliwe... nie jest takie jak w bajkach... Uroczy Theodor! *_____* Uwielbiam tą Ginny! Naprawdę!! <3 "Nic się nie zmieniłam? Nic?! To niedopowiedzenie! Wydoroślałam! Miałam piersi, większe krągłości! Cholera! Nie byłam już tamtą dziewczyną! Byłam wysportowaną kobietą, która codziennie łapała kilku magozbirów! Byłam idealna!" Świetna kwestia, wspaniała! Pewności siebie nigdy za wiele. każda Kobieta powinna tak o sobie myśleć :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Łał. Piszesz świetnie, to po pierwsze.
    Bardzo fajny, oryginalny pomysł. Nigdy się jeszcze z takim nie spotkałam.
    Dobrze, że Ginny ni jest z Chłopcem, Który Przeżył. Zawsze mam wrażenie, że on z nią jest tylko dlatego, bo tak bardzo przypomina mu jego matkę.
    Jestem zaskoczona, bo czytając ten rozdział, w większości momentów miałam wrażenie jakbym czytała o sobie.
    Pozdrawiam,
    J
    :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jest Ginny, którą ubóstwiam, wiec jestem szczęśliwa. No i jest Teo, wiec jestem jeszcze bardziej szczęśliwa!
    Wszyscy pokrzywdzeni przez los, dobrze ze nie zrobiłas radosnej rodzinki i fikcyjnym cukierkowym świecie.
    Zapowiada sie świetne opowiadanie.
    Lecę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Grrrrr rozlaczylo mnie nie wiemmktory raz wiec napisze w skrócie. Rozdział po prostu genialny i ogólnie cały blog genialny nikKT

    OdpowiedzUsuń
  30. Ginny zawsze pozostanie sobą:)
    Przyjemnie się go czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Robi się ciekawie, nagroda za głowę Malfoy'a ?
    Cudo po prostu, Cudo!

    ViV

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudny <3
    Kocham Ginny, a jeszcze bardziej jako wysportowaną aurorkę :)
    Świetne, lecę czytać dalej ;*

    ~True Lover

    OdpowiedzUsuń
  33. Kocham taką Ginny! Świetnie ją przedstawiłaś :D wprowadzenie Notta... Robi się ciekawie.

    ---
    Zapraszam do mnie:
    optyka-uczennicy-lo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. wow rozdział napisany świetnie jak zawsze zresztą :P Jednak troche sie zawiodłam .. myślałam że to Zabini pomoże wstać Pnnie Weasley :/ ale i tak jest mega

    Nina

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetnie wykreowałaś postać Ginny. Naprawdę, podziwiam ją.
    Po tym jak upadła, myślałam, że Potter ja podniesie ;-; To by było dosyć c i e k a w e.
    Ogólnie rozdział super. Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  36. Super! Podoba mi się to, że tym razem Ginny opowiada o wydarzeniach z jej życia, a my przy okazji dowiadujemy się co nieco o Hermionie :) Nie spodziewałam się po Harrym, że ucieknie sprzed ołtarza, w końcu najczęściej to kobiety zwiewają :D
    Jestem na maksa ciekawa, co wyniknie z tego spotkania Gin z Nottem, bo coś na pewno w związku z tym się będzie działo :P I ciekawe, czy odkryją, że Draco mieszka u Miony (choć ona sama o tym nie wie xD)...
    Piszesz wprost świetnie, twoje opisy w ogóle mnie nie nudzą, co u mnie rzadko się zdarza. :D Jesteś cudotwórczynią! xD Gratulacje! :P
    Lecę dalej! ;)
    Pozdrawiam serdecznie.
    Nessa Laime

    OdpowiedzUsuń
  37. SZMARAGDOWE OCZY-IDEALNY EPITET!!
    ROZMARZONA...
    ~LACUNA

    OdpowiedzUsuń
  38. Biedna Ginny. Harry to kretyn i cham...Dlaczego nie powiedział jej wcześniej tylko i zwodził i dopiero w dniu ślubu? Mam ochotę mu walnąć. Jednak muszę się przyznać, że jestem nawet zadowolona, że ich nie sparowałaś ze sobą. Ginny za bardzo przypomina mi Lily. Jakoś tak mam wrażenie, że ona jest dla niego substytutem matki.
    Ginny i Pansy się kolegują? Nie spotkałam się z tym, ale podoba mi się ten oryginalny pomysł. Jak widzę Parkinson od czasów szkoły umysłowo to się nie zbyt zmieniła ;)
    Cieszę, że nie uśmierciłaś Tonks. Bardzo ją lubię. I fajnie , że Ginny jest Aurorem a nie komentatorką meczów.
    Bardzo ładny rozdział ;)
    Pozdrawiam i życzę dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  39. Ciekawe :D czy Ginny wykorzysta Notta czy się zakocha? :D Oby to drugie <3
    Lece dalej :)
    Pozdrawiam, Inez ;)

    OdpowiedzUsuń